Margherita to test. My go zdaliśmy.
Piec przyjechał z Neapolu i to widać. Pizzaiolo unosi łopatę pod kopułę pieca, żeby rant zwęglił się w kilka sekund: leopardowy, spęcherzony, chrupki z wierzchu, miękki w środku.
Ciasto długo dojrzewa, San Marzano jest prawdziwe, dodatków mało i celnie. To jasna, biała sala z lustrzaną ścianą kilka kroków od Politechniki, a nie kicz w kratkę.
A do tego, aperitivo czy wódka? Tak.




